Uzytkownik "Przemyslaw Brojewski" napisal
Zbyszek 'ZeT' Lasica wrote:
> przepasc jest teraz.
Spowodowana lawinowym wytryskiem ofert czarterowych (tanich w grupie) i moda
na to cos nowiutkie i duzeee.
> Czesto na mazurach brakuje wlasnie rodzinnej atmosfery,
Bo niby skad ona mialaby sie wziac?
Przyklad, jako wlasciciel psa, szukam zawsze miejsca, gdzie nie tylko ja i
moja zaloga milo czas spedzimy ale i nasza pupilka.
Tak sie sklada, ze oczywiscie w tych miejscach zazwyczaj sasiaduje z tymi
mniej +zamoznymi+ w szeroko rozumianym znaczeniu. Oczywiscie najmniej w
sensie doslownym.
Mnie oczywiscie to nie przeszkadza, ale najczesciej to Oni pija na umor,
krzycza i rycza...
Wiec sie pytam, jak niby ta atmosfere zorganizowac?
> wspolnych ognisk..
Pisalem w zeszlym roku o takim czyms, ja i dwa inne
jachty i czesc
sympatycznej Akademii milo spedzamy czas przy dwoch ogniskach, bo duzo bylo
do pieczenia. Pomalu czas na spoczynek, przyplywa +banda+ juz nawalonych
+xxx+ i zaczyna taniec wojenny nad zgliszczami naszych ognisk.
Oczywiscie, wrzask, przeklenstwa i +beczenie+. Tu przyznam praktycznie
pierwszy raz widzialem tak +upodlone+ dziewczyny, jezeli nie dziewczynki.
Oczywiscie z wlasnej nie przymuszonej woli.
A co rano?
Wszyscy inni kulturalna toaleta a +wojownicy+ na burte i oproznianie
pecherzy.
Na uwage +kierownika Akademii+ ze mlodziez bedzie zaraz sie kapac,
odpowiedziano +wapniaku, niech siedza w domach a nam dadza odpoczac+ Pare
osob glos jeszcze zabralo, ale tu nalezaloby wziac +pale+ i po zawodach. No
coz, jacht byl wedlug standardow Tomka J. wyrosnietym koromyslem.
> Ale te czasy juz chyba nie wroca, nie? :(
Wroca, jak bedzie gospodarka rynkowa w turystyce.
Szkoda tego co mamy obecnie, czyli wolnosci i swobody ale, jak tak dalej
bedzie, to zeglarstwo opanuja ludzie, ktorzy nie znaja i nie zechca znac
zadnych zasad +wody+
> Coz ogolnodostepnosc ma swoje zle strony
Tak, ale czy tak musi byc?
> A na mazurach jest tlok i poczucie anonimowosci. Recepta na chamstwo
znaczy.
Prawda.
Rozmawialem z dwoma zalogami zasluzonymi dla zeglarstwa. Obie zalogi swoje
przezycia opisywaly w Zaglach. Ich podejscie do zeglarstwa to wrecz juz
daleka przeszlosc.
Ogolnie doszlismy do wniosku, ze praktycznie dla nich juz miejsca jest brak.
Pierwszy powod, to +nie trendy+ jacht.
Drugi, to dla takich +normalnych+ robi sie fizyczny (doslowny) brak miejsca.
Nie chcac demonizowac, ale z ciekawosci popatrzcie ile tak naprawde zegluje
jeszcze na popularnych szlakach +zeglarzy z tamtej epoki+ na wlasnych
+bolidach+?
Mam na mysli Rodzine (1+1), czasami wnuczki lub dzieci przerosniete.
Nie mylmy z czasami jedynie slusznymi ich szacunku do wody, bo bez niego,
nie daloby sie w ogole zaistniec.
Ale rowniez zwrocmy uwage, ze w przewazajacej czesci sa to armatorzy jachtow
prywatnych, ktore byly +marzeniami mego dziecinstwa+ i pomalu tych nowszych.
A gdzie nowe pokolenie skipperow?
Zasadniczo oni +baluja+ na czarterowych bolidach.
A jak na tych jednostkach mozna wyrabiac poszanowanie i milosc do +swego
plywadelka+?
A pospolita rodzina ma realne szanse wyczarterowac jacht typu koromyslo na 2
czy 3 tygodnie?
--
Pozdrawiam,
Slawek